– Urodziłam się w Złotoryi i to właśnie z tym miastem wiąże się duża część moich młodzieńczych wspomnień. Tutaj chodziłam do gimnazjum, a później kontynuowałam naukę w zespołach szkół przy ulicy Kolejowej i ulicy Wojska Polskiego. Chociaż później wyprowadziłam się ze Złotoryi, nadal mam do tego miasta ogromny sentyment. Bardzo chętnie tu wracam i Złotoryja zawsze będzie miała szczególne miejsce w moim sercu – mówi w rozmowie z nami Marlena Kowal, półfinalistka Polska Miss 30+.
Jednak droga to półfinału nie była usłana różami, a jedynie kolcami.
– Moje dzieciństwo i młodość nie należały do łatwych. Od dziecka byłam większa od rówieśników. Mój wygląd sprawiał, że spotykałam się z wyzwiskami, przykrościami i prześladowaniem ze strony innych. Nie byłam szczególnie lubiana, a te doświadczenia mocno wpłynęły na moją samoocenę. Z czasem zamknęłam się w sobie. Unikałam ludzi, wycofywałam się i próbowałam przekonywać samą siebie, że wszystko jest w porządku. Gdy kończyłam szkołę, ważyłam około 90 kilogramów. Przez wiele lat udawałam, że akceptuję swoją wagę i że nie jest ona dla mnie problemem. Prawda była jednak inna. Nie miałam w sobie wystarczająco dużo siły ani wiary, by podjąć próbę zmiany. Nie wiedziałam, jak to zrobić, a przede wszystkim nie wierzyłam, że mogłabym naprawdę odmienić swoje życie. Po urodzeniu pierwszego dziecka moja waga wzrosła do ok. 110 kilogramów. Podjęłam próbę odchudzania, ale zakończyła się ona efektem jojo. Wróciłam do wcześniejszej wagi. Po drugim dziecku doszła depresja, a kilogramów przybywało. W najtrudniejszym okresie ważyłam 130 kg. Przez około pięć lat żyłam z taką wagą, wmawiając sobie, że wszystko jest dobrze. Nie miałam motywacji, energii ani wiary w to, że mogę coś zmienić. Dzisiaj wiem, że za moim brakiem działania kryło się znacznie więcej niż sama nadwaga. Były tam lata przykrych doświadczeń, niska samoocena i brak wiary we własne możliwości – dodaje Marlena Kowal.
Jednym z impulsów, które skłoniły panią Marlenę do ponownego działania, było zdjęcie piosenkarki Adele po jej przemianie.
– Pomyślałam wtedy, że skoro ona potrafiła dokonać takiej zmiany, to może ja również mogę spróbować. To był dla mnie namacalny dowód, że zmiana jest możliwa. Wróciłam do odchudzania i tym razem efekty przyszły szybko. W ciągu roku schudłam 42 kilogramy. Wtedy byłam przekonana, że robię coś dobrego, ale z perspektywy czasu wiem, że ta droga była niezdrowa. Głodziłam się, piłam dużo wody, żeby tłumić uczucie głodu, i ćwiczyłam nawet po dwie godziny dziennie. Bardzo wyczerpałam swój organizm. Po pewnym czasie ponownie pojawił się efekt jojo. Przybyło mi dziewięć kilogramów. To był kolejny trudny moment, ale jednocześnie coś we mnie pękło. Nie chciałam wrócić do życia, z którego tak bardzo próbowałam się wydostać. Wiedziałam, że muszę znaleźć inny sposób.
Tym razem postanowiłam podejść do sprawy inaczej. Z pomocą lekarzy zaczęłam pracować nad zmianą w sposób bardziej świadomy i odpowiedzialny. To nie była już tylko walka z kilogramami, ale również nauka rozumienia siebie i swoich potrzeb. Z wagi 130 zeszłam do około 70 kilogramów. Udało mi się nie tylko osiągnąć cel, ale też utrzymać efekty przez dłuższy czas. Dzisiaj wiem, że najważniejsze nie było samo schudnięcie, lecz znalezienie drogi, która pozwoliła mi zadbać o siebie i swoje życie. Z czasem zrozumiałam, że moja przemiana nie dotyczy wyłącznie wyglądu. Oczywiście zmiana fizyczna wpłynęła na to, jak postrzegam siebie, ale jeszcze ważniejsze było to, co zaczęło zmieniać się w mojej głowie. Zaczęłam wierzyć, że potrafię więcej. Że mogę poznawać nowych ludzi, podejmować wyzwania i próbować rzeczy, na które wcześniej nigdy bym się nie odważyła. Kiedyś byłam osobą zamkniętą w sobie, która raczej stała z boku i nie wychodziła pierwsza do ludzi. Dzisiaj sama nawiązuję kontakty, proponuję współpracę i szukam nowych możliwości. Nie czekam już, aż ktoś zaprosi mnie do swojego świata. Coraz częściej sama robię pierwszy krok. To dla mnie ogromna zmiana, bo pamiętam, jak wyglądało moje życie wcześniej. Wiem, ile kosztowało mnie przełamanie własnych ograniczeń i jak wiele musiałam w sobie odbudować – wspomina Marlena Kowal.
Później zaczęła się jej przygoda z fotomodelingiem. Każda sesja jest dla niej nowym doświadczeniem. Uczy się, zdobywa pewność siebie, przełamuje kolejne bariery i odkrywa strony swojej osobowości, których wcześniej nie znała.
Obecnie jest półfinalistką ogólnopolskiego konkursu Polska Miss 30+ 2026.
– Jeszcze kilka lat temu, gdy ważyłam 130 kilogramów i byłam zamkniętą w sobie kobietą, nawet nie pomyślałabym, że znajdę się w takim miejscu. Nie przypuszczałam, że będę pozować do zdjęć, brać udział w konkursie piękności czy myśleć o wyjściu na wybieg. A dzisiaj? Coraz częściej myślę o kolejnych pokazach mody, nowych sesjach i możliwościach rozwoju. Chcę sprawdzać, na co mnie stać. Nie dlatego, że uważam się za osobę idealną, ale dlatego, że wreszcie przestałam czekać na moment, w którym będę czuła się wystarczająco dobra. Fotomodeling daje mi też coś, czego nie da się zmierzyć zdjęciami czy osiągnięciami, daje mi możliwość budowania relacji, poznawania inspirujących osób i otwierania się na świat. To kolejny dowód na to, że zmiana jednego obszaru życia może pociągnąć za sobą wiele innych pozytywnych zmian. Chcę pokazać, że po trzydziestce nadal można zacząć od nowa. Nie uważam, że moja historia jest gotową receptą na odchudzanie czy szczęśliwe życie. Każdy człowiek ma inną sytuację, inne doświadczenia i inne potrzeby. Nie chcę nikomu mówić, że wystarczy zrobić jedną rzecz, a wszystko się zmieni. Chcę pokazać, że jeżeli jeden sposób zawiedzie, nie oznacza to, iż jesteśmy skazani na porażkę. Czasami trzeba się zatrzymać, poszukać pomocy, zmienić podejście i spróbować jeszcze raz. A jeśli znów się nie uda, być może trzeba poszukać kolejnej drogi. Nie zawsze musimy robić wielkie kroki. Czasami wystarczy jeden mały ruch, jedna decyzja, jedna rozmowa albo odwaga, by spróbować czegoś nowego. Szczególnie zależy mi na tym, by pokazać kobietom po trzydziestce, że nie muszą rezygnować z siebie, swoich marzeń i planów tylko dlatego, że przez lata żyły w określony sposób. Można zmienić swoje życie, odzyskać pewność siebie i zacząć robić rzeczy, które kiedyś wydawały się nieosiągalne. Sama jestem tego przykładem. Jestem dumna z tego, co udało mi się osiągnąć, ale nie traktuję swojej historii jako zamkniętego rozdziału. Nadal mam marzenia, nadal chcę się rozwijać i nadal szukam nowych możliwości. Chciałabym, żeby kobiety, które przeczytają moją historię, pomyślały „Może ja też mogę coś zmienić. Może nie jest za późno. Może warto spróbować”. Nie musimy od razu wiedzieć, dokąd dokładnie zmierzamy. Czasami wystarczy zrobić pierwszy krok i pozwolić sobie odkryć, co jeszcze może nas spotkać. Dla mnie największym osiągnięciem nie jest to, ile kilogramów udało mi się zrzucić. Jest nim to, że odzyskałam wiarę w siebie i odwagę, by żyć tak, jak kiedyś nawet nie odważyłabym się marzyć. I właśnie tę odwagę chcę w sobie dalej rozwijać oraz pokazywać innym, że na nowy początek nigdy nie jest za późno.
![]()
fot.: Rafał Dziedzic, Grzegorz Wiernicki, Kacper Waligóra, Konrad Fulara, Krzystof Korzycki, Patryk Stanisz, Ewelina Gierszewska, Grzegorz Boczar, archiwum własne













Filtry