Jeszcze do niedawna największym wyzwaniem dla krajowego systemu elektroenergetycznego była zima. Mróz, krótkie dni i rosnące zapotrzebowanie na energię sprawiały, że to właśnie chłodne miesiące kojarzyły się z rekordowym zużyciem prądu. Dziś operatorzy systemu coraz uważniej obserwują także… letnie prognozy pogody.
Powód jest prosty. Gdy temperatura osiąga 25 stopni Celsjusza i więcej, w tysiącach domów, biur, sklepów i urzędów niemal jednocześnie uruchamiane są klimatyzatory. Do tego dochodzą chłodnie, zamrażalnie, systemy wentylacyjne, urządzenia chłodnicze w handlu i przemyśle oraz coraz więcej serwerowni i komputerów obliczeniowych wymagających temperatur na poziomie nie przekraczającym 22-24 oC. Efekt? Obciążenie systemu znacząco i szybko wzrasta.
– Zmienia się charakter pracy całego systemu elektroenergetycznego. Zwiększone zapotrzebowanie na energię przestaje być wyłącznie problemem zimy. Coraz częściej obserwujemy je również podczas długotrwałych fal upałów. Należy także pamiętać, że podczas upałów temperatura rzek wzrasta, a poziom rzek obniża się tak bardzo, że niektóre duże elektrownie konwencjonalne opalane węglem muszą znacząco ograniczać swoją moc wytwórczą z uwagi na problemy ze skraplaniem pary przy użyciu wody z rzeki, To bardzo niebezpieczne zjawisko dla bezpieczeństwa energetycznego, także w Polsce – mówi prof. Arkadiusz Dyjakon z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
To zjawisko dobrze pokazują dane Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Operator krajowego systemu przesyłowego podkreślił pod koniec czerwca, że mimo bardzo wysokich temperatur system pracował stabilnie, dzięki odpowiedniemu miksowi elektrycznemu. Jednocześnie zwrócił uwagę, że właśnie klimatyzacja oraz urządzenia chłodnicze należą dziś do głównych przyczyn dodatkowego obciążenia systemu podczas letnich fal upałów.
Zmienia się również sposób myślenia o bezpieczeństwie energetycznym. Jeszcze kilkanaście lat temu kojarzono je przede wszystkim z dużymi elektrowniami i odpowiednią ilością paliwa. Dziś coraz częściej eksperci zwracają uwagę na inny aspekt – miejsce, w którym energia jest produkowana.
Im większe zapotrzebowanie na energię, tym intensywniej pracują sieci przesyłowe i dystrybucyjne. Prąd trzeba dostarczyć do milionów odbiorców dokładnie w tej samej chwili. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera rozwój źródeł energii możliwie blisko miejsc, w których jest ona wykorzystywana.
– Lokalna produkcja energii nie zastąpi całego systemu elektroenergetycznego, ale może go bardzo skutecznie wspierać. Im więcej energii powstaje blisko odbiorców, tym mniejsze jest obciążenie sieci przesyłowych i mniejsze strasy przesyłu, zwłaszcza w godzinach największego zapotrzebowania – wyjaśnia prof. Arkadiusz Dyjakon.
To właśnie dlatego w dyskusji o przyszłości energetyki coraz częściej mówi się nie o pojedynczych technologiach, lecz o współpracy różnych źródeł. Fotowoltaika wytwarza najwięcej prądu w słoneczne dni, kiedy klimatyzacja pracuje najintensywniej. Elektrownie wiatrowe mogą z kolei pracować również wieczorem i nocą, gdy źródła słoneczne nie pracują. Coraz większą rolę odgrywają także magazyny energii, które pozwalają wykorzystać nadwyżki produkcji w okresach największego zapotrzebowania.
Eksperci podkreślają, że właśnie taki model staje się kierunkiem rozwoju nowoczesnej energetyki, szczególnie w takich krajach, jak Polska, gdzie nie ma możliwości budować systemu opartego tylko i wyłącznie o jedno źródło energii.
– Nie powinniśmy patrzeć na farmy wiatrowe, fotowoltaikę czy elektrownie węglowe jak na konkurujące ze sobą technologie. Pełnią one różne funkcje i dopiero razem tworzą system bardziej odporny na zmieniające się warunki pogodowe oraz rosnące zapotrzebowanie na energię – mówi prof. Dyjakon.
Dla mieszkańców poszczególnych gmin dyskusja o nowych inwestycjach energetycznych często zaczyna się od pytań o krajobraz czy wpływ na najbliższe otoczenie. Do tych pytań dołącza dziś jeszcze jeden argument – bezpieczeństwo dostaw energii w świecie, w którym zmienia się klimat, a fale upałów stają się coraz częstsze i dłuższe.
Nieprzypadkowo operatorzy systemów energetycznych już dziś przygotowują się nie tylko na zimowe mrozy, ale również na letnie rekordy temperatur. W okresach największych upałów miliony klimatyzatorów uruchamianych niemal jednocześnie stają się jednym z największych wyzwań dla krajowej energetyki.
Dlatego decyzje podejmowane dziś przez samorządy mają znaczenie wykraczające daleko poza granice jednej gminy. Każda nowa inwestycja zwiększająca lokalną produkcję energii wzmacnia cały system elektroenergetyczny, od którego zależy bezpieczeństwo dostaw prądu – zarówno podczas zimowych mrozów, jak i letnich fal upałów.











Filtry