Czy turbiny wiatrowe będą słyszalne i czy ich praca może przeszkadzać mieszkańcom? To jedno z najczęściej powracających pytań w rozmowach o inwestycjach wiatrowych. Wątpliwości są zrozumiałe, bo dotyczą codziennego komfortu życia. Jednocześnie, w przypadku farm wiatrowych wiele opinii opiera się na obiegowych przekonaniach, które nie zawsze znajdują potwierdzenie w danych.
Temat hałasu pojawia się niemal zawsze. Mieszkańcy pytają, czy turbiny będzie słychać w domach, czy mogą być uciążliwe wieczorem i w nocy, oraz kto właściwie ocenia takie oddziaływanie, zanim inwestycja otrzyma zgodę. W praktyce nie ma tu miejsca ani na dowolność, ani na błędy. Każda farma wiatrowa musi przejść szczegółowe analizy środowiskowe, które obejmują m.in. odległość od zabudowy, ukształtowanie terenu oraz rozprzestrzenianie się dźwięku od źródła jego emisji.
Jak podkreślają eksperci, to właśnie te parametry, a nie deklaracje inwestora, decydują o tym, czy projekt może być realizowany i jaka lokalizacja turbin wiatrowych jest dopuszczalna. Dlatego też, na początku projektu inwestor wstępnie identyfikuje potencjalne miejsca lokalizacji turbin wiatrowych, ale dopiero wyniki raportu oddziaływania na środowisko weryfikują jego plany. W efekcie może się zdarzyć, że kilka lokalizacji będzie wykluczonych i z kilkunastu turbin zaplanowanych tylko kilka może uzyskać akceptację ich budowy w rzeczywistości
„Nie ocenia się farmy wiatrowej na podstawie przypuszczeń. Każda lokalizacja jest analizowana pod kątem konkretnych danych, które pozwalają określić rzeczywisty wpływ na otoczenie” – wskazuje Arkadiusz Dyjakon z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Proces ten podlega ścisłej kontroli instytucji publicznych. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, na podstawie zebranych analiz i wyników badań, bada wpływ inwestycji na środowisko i krajobraz, a Państwowa Inspekcja Sanitarna ocenia, czy spełnione są normy emisji hałasu i czy inwestycja nie będzie uciążliwa dla mieszkańców. Bez pozytywnej oceny tych instytucji projekt nie może być realizowany.
Same normy są ściśle określone. W terenach mieszkaniowych dopuszczalny poziom hałasu wynosi 50 decybeli w ciągu dnia i 40 decybeli w nocy, a w niektórych obszarach mieszkaniowo-usługowych odpowiednio 55 i 45 decybeli. Choć liczby te niewiele mówią bez kontekstu, eksperci zwracają uwagę, że odpowiadają one poziomowi dźwięków, z którymi mamy do czynienia na co dzień. „To poziom zbliżony do pracy lodówki, cichej rozmowy czy szumu wiatru w drzewach. W wielu przypadkach dźwięk generowany przez turbiny po prostu zlewa się z naturalnym tłem akustycznym” – tłumaczy Dyjakon.
Wyniki badań potwierdzają te obserwacje. Analizy przeprowadzone przez Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy pokazują, że odczuwalna uciążliwość hałasu turbin jest niewielka. Średnia ocena wyniosła 2,33 w dziesięciostopniowej skali, a ponad 60% badanych uznało, że hałas nie przeszkadza w wykonywaniu pracy nawet w pobliżu instalacji.
Badacze zwracają również uwagę na znaczenie odległości. W ich pomiarach poziom dźwięku nie przekraczał 50 dB już w odległości powyżej 300 m od farmy, natomiast powyżej 500 m nie odnotowano strefy uciążliwości rozumianej jako utrudnienie wykonywania podstawowych czynności, ponieważ poziom hałasu był już poniżej 40 dB. Co ważne aktualnie obowiązujace przepisy pozwalaja na planowanie turbin nie bliżej niż 700m od najbliższej zabudowy mieszkaniej.
„W dyskusji o elektrowniach wiatrowych często mieszają się emocje, zasłyszane historie i fakty. Tymczasem w przypadku emisji hałasu przez turbiny wiatrowe kluczowe znaczenie mają lokalizacja inwestycji, ukształtowanie terenu oraz normy wykorzystywane do modelowania propagacji dźwięku od źródła. W praktyce stosuje się uznane metody obliczeniowe opisujące propagację hałasu w środowisku, które mają charakter konserwatywny, co oznacza, że uzyskiwane wyniki są z reguły wyższe od wartości rzeczywistych. Jest to podejście celowe, ponieważ ogranicza ryzyko niedoszacowania oddziaływania akustycznego. Należy również podkreślić, że organ wydający decyzję środowiskową bardzo często nakłada obowiązek przeprowadzenia pomiarów kontrolnych po uruchomieniu instalacji. Dzięki temu możliwa jest weryfikacja przyjętych założeń modelowych w warunkach rzeczywistych. Co istotne, mieszkańcy mają prawo wnioskować o przeprowadzenie takich kontroli. W konsekwencji trudno mówić o braku mechanizmów nadzoru, ewentualne nieprawidłowości mogą skutkować decyzjami administracyjnymi, włącznie z ograniczeniem pracy instalacji czy wręcz jej zatrzymaniem. Dobrze zaprojektowana farma wiatrowa musi spełniać rygorystyczne wymagania środowiskowe, dlatego jej ocena powinna opierać się na wynikach analiz i raportów, a nie na obawach czy niezweryfikowanych informacjach” - zaznacza prof. Dyjakon.
Z perspektywy mieszkańców najważniejsze pozostają trzy elementy: zachowanie odpowiedniej odległości od zabudowy, dotrzymanie obowiązujących norm hałasu oraz przejrzystość całego procesu inwestycyjnego. To one w praktyce decydują o tym, czy farma wiatrowa może funkcjonować bez odczuwalnej uciążliwości dla okolicy.
















Filtry