Ze wszystkich jarmarków, które pamiętam, ubiegłoroczny – mimo że był kilkudniowy – moim zdaniem wypadł najsłabiej. Choinka prezentowała się dość skromnie jak nie fatalnie i nie wprowadzała świątecznego klimatu. Całość była zbyt rozdmuchana przez różne dodatki, jak np. bicie rzekomego rekordu Guinnessa, które nie miało nic wspólnego z prawdziwym rekordem Guinnessa. Powtarzające się próby i brak jasnych zasad (bo niby jedna osoba jedna bombka, a te same osoby wracały po kilka razy) sprawiały, że trudno było to traktować poważnie. Równie niepasujący wydawał się występ przebranych „kupców”, niezwiązany ani ze Złotoryją, ani z Bożym Narodzeniem. Dlatego rozumiem decyzję organizatorów Jarmarku Franciszkańskiego o powrocie do Klasztoru – na ich miejscu też miałbym wątpliwości, czy warto się identyfikować z takim wydarzeniem.
Ty zapewne nic, ale chrześcijanie celebruja w tym czasie okres przed Bożym Narodzeniem o ile takie sformułowanie Ci coś mówi w co po Twoim wcześniejszym komentarzu śmiem wątpić. Właśnie z okazji Świat Bożego Narodzenia organizowane są Jarmarki, jezeli brak świątecznego klimatu to wychodzi zwykle targowisko.
Przecież mamy teraz lepiej niż większość miast – aż dwa jarmarki! Jeden franciszkański, organizowany przy klasztorze, i drugi – Jarmark Mieszczański, nowa inicjatywa miasta nawiązująca do legendy o siedmiu mieszczanach.
Nie robimy tu targowiska ze staroci, tylko porządny jarmark miejski z rzemiosłem, rękodziełem i lokalnymi produktami.
Zamiast się śmiać z nazw czy porównywać do Wrocławia, może warto się cieszyć, że u nas wreszcie coś się dzieje.
A że przy okazji mamy też franciszkański jarmark – to tylko lepiej, bo mało które miasto może się pochwalić dwoma jarmarkami.
Możesz mi powiedzieć co ten bazarek czy jak to nazwałeś nowa inicjatywa ma wspólnego z :"Legenda o siedmiu mieszczanach opowiada o epidemii dżumy, która nawiedziła Złotoryję w 1553 roku, a która przeżyło jedynie siedmiu mieszkańców. Według legendy, w wigilię świąt Bożego Narodzenia, spotkali się oni przy miejskiej fontannie, pogrążeni w żalu, aby wspólnie kolędować" nie prowadzili bazarku, tylko kolędowali w Wigilie
Łatwo hejtować, trudniej docenić, że coś się w ogóle dzieje. Jarmark to nie wiejski bazarek, tylko wydarzenie, które ma też klimat, atrakcje i często wspiera lokalnych twórców. Tak, ceny bywają wysokie — ale nikt nikogo nie zmusza do zakupów. Chcesz – kupujesz, nie chcesz – spacerujesz. Chyba lepiej, że miasto robi coś dla ludzi niż nic? ???>? Trochę więcej równowagi w ocenach by się przydało.
przeczytaj regulamin, miasto pobiera opłaty za placowe, więc nawet jak przyjedziesz ze swoim namiotem to musisz zapłacić. Więc jak nawet nie czytałeś regulaminu nie wprowadzaj w błąd.
To raczej zwykle targowisko niczym giełda staroci w Jarmark to nie urzad, już w tamtym roku sie urzednicy pokazali, nie dziwię się ze Jarmark Franciszkanski wraca do Klasztoru, tam był klimat i mam nadzieję, że wróci a to targowisko mieszczańskie niech robią na targowisku a nie w centrum.
Filtry