„Pozwól mi płakać”, krótkometrażowy film fabularny w reżyserii Wojtka Jastrzębskiego, jest największym zwycięzcą tegorocznej edycji Dolnośląskiego Festiwalu Filmowego Złoty Samorodek. Jako jedyny otrzymał od jurorów aż dwie nagrody. Po dwóch dniach projekcji w złotoryjskim kinie Aurum w niedzielę poznaliśmy wszystkich laureatów konkursu.
Produkcje fabularne były najliczniej reprezentowanym gatunkiem podczas tegorocznego Złotego Samorodka. Stanowiły połowę zgłoszeń konkursowych. – Bardzo dużo filmów było bardzo dobrych, ciężko było wyłonić dziesiątkę do ścisłego finału, a pewnie jeszcze trudniej trójkę laureatów – podkreślał Dawid Gryza, jedna z trzech osób, które obejrzały wszystkie 208 zgłoszonych w tym roku filmów i dokonały ich preselekcji do finałowej „30”.
Te najlepsze z najlepszych wskazało jury, które w tym roku pracowało w składzie: aktorzy Renata Dancewicz i Artur Krajewski (obydwojga nie było na niedzielnej gali w kinie Aurum ze względu na obowiązki zawodowe) oraz historyk filmu Andrzej Kawecki. Jurorzy palmę pierwszeństwa w fabule przyznali 13-minutowemu obrazowi pt. „Przeciągi” wyreżyserowanemu przez Katarzynę Kosajdę i opowiadającemu o konduktorce Lucynie, która w swoim pociągu spotyka swoją dawną miłość, Marka.
Trzecie miejsce zajął film „Tytuł się jeszcze przyśni” Klaudii Fortuniak. Na podium znalazła się również wspomniana już etiuda „Pozwól mi płakać” – historia Anieli, młodej matki i partnerka rapera, która w obliczu problemów depresyjnych swojego chłopaka sama dźwiga na barkach odpowiedzialność za byt swoich najbliższych, a walcząc o przetrwanie, staje przed poważnymi dylematami moralnymi. Główną rolę zagrała w tym filmie Zuzanna Galewicz i tak zachwyciła jurorów, że przyznali jej Nagrodę Jury, która wręczana jest podczas Złotego Samorodka od dwóch lat.
– Rola Zuzi to jest 95 proc. tego filmu w kontekście jakości artystycznej – powiedział reżyser, odbierając w imieniu aktorki wyróżnienie. – To jest dla mnie fajna historia. Poznaliśmy się przy tym filmie i jakoś tak się złożyło, że zostaliśmy parą. W sumie zawiozę jej tą nagrodę do domu, nie będę musiał nigdzie dalej jechać – dodał Jastrzębski, wzbudzając gorący aplauz publiczności.
W kategorii obrazów dokumentalnych zwyciężył tytuł „Bat mama” Damiana Kopackiego – film o pani Basi, która prowadzi w swoim domu centrum ratunkowe dla chorych, rannych i osłabionych nietoperzy. – Dziękuję całej Złotoryi za to, że organizujecie ten festiwal, że otwieracie na filmowców – powiedział reżyser „Bat mamy”, odbierając nagrodę.
Drugie miejsce wśród dokumentów jury przyznało produkcji „Gadające głowy w ciemności, w jasności” Piotra Pawła Żukowskiego, trzecie zaś filmowi „Genia”, którego autorką jest Lucjana Olszówka.
Wyróżniono też najlepsze animacje. Tu Złoty Samorodek trafił do filmu „Dżungli nie ma” Marcjanny Urbańskiej – historii o małpie żyjącej w szarym, deszczowym mieście i uwięzionej w piekle prokrastynacji, która każdą próbę kreatywnej pracy kończy ucieczką we własne wyobrażenia do świata pełnego barw i przygód. Drugą nagrodę otrzymała produkcja „Scherzo” autorstwa Wojciecha Wojtkowskiego, a trzecią – „Głosy kryzysu” Katarzyny Małyszko.
– Animacja od czasów jej pionierów trochę się zmieniła, ale pozostała takim zwierciadłem ludzkiej duszy. Tak jest z tymi filmami, które mogli państwo w tym roku obejrzeć. To filmy trudne i filmy dla mnie smutne. Smutne, ale dające dużo do myślenia. Czuję się bogatszy o wiele animowanych wrażeń i emocji, i za to dziękuję twórcom, że zechcieli te filmy zrobić i podzielić się z nami swoją sztuką – podsumował tę kategorię Andrzej Kawecki, jeden z jurorów.
A statuetki, nagrody pieniężne i pamiątkowe pakiety wręczali laureatom festiwalu wicewojewoda dolnośląski Artur Jurkowski, burmistrz Złotoryi Paweł Kulig i wójt gminy Złotoryja Jan Tymczyszyn.
– Chciałbym podziękować za tytaniczną pracę, którą wykonali jurorzy, oceniając te ponad 200 filmów i wyłaniając pierwszą trójkę w każdej kategorii – powiedział podczas niedzielnej gali Jurkowski. – Jedna rzecz mnie tylko martwi: że o tym festiwalu nie słychać we Wrocławiu. Chciałbym, żeby na przyszłość było o nim głośniej.
Burmistrz zapowiedział, że Złoty Samorodek będzie się rozrastał. – Ten festiwal jest trampoliną do tego, żeby wznosić się wyżej. Jest przeznaczony zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. Co bardzo cieszy, z roku na rok jakość tych filmów jest coraz wyższa. Dlatego chcemy, żeby na tej gali finałowej była cała sala widzów. To jest rola dla dyrektora festiwalu. Jeżeli twórcom filmów, laureatom udało się w ciągu 12 godzin przyjechać aż z Gdańska czy Łodzi, to myślę, że ze Złotoryi nie ma tutaj aż tak daleko – zauważył z uśmiechem Kulig.
Gala, którą umilał widzom muzyką, także filmowa, pochodzący ze Złotoryi pianista i wokalista Bartosz Listwan (w towarzystwie saksofonisty Kamila Kułacha), zwieńczyła pół roku pracy przy festiwalu, który jest organizowany z myślą o początkujących filmowcach i amatorach, jak i absolwentach szkół filmowych.
– Takich szkół mamy w tej chwili w Polsce 13. Do wszystkich w kwietniu wysyłamy zaproszenia do udziału, a później czekamy do lipca na zgłoszenia. Ich liczba w tym roku była imponująca. Nawet mi do głowy nie przyszło w 2016 r., gdy zaczynaliśmy ten festiwal z 26 filmami, że w przyszłości będzie ich ponad 208. W Polsce jest obecnie organizowanych ok. 70 festiwali filmowych, bardzo się cieszę, że mamy w Złotoryi swój – podsumował podczas gali Zbigniew Gruszczyński, dyrektor Złotego Samorodka. – Dziękuję wszystkim filmowcom za poświęcony czas. Po raz jedenasty w Złotoryi świeci słonce, zawsze temu festiwalowi nomen omen towarzyszyła piękna pogoda. I niech tak zostanie.
Więcej informacji o nagrodzonych filmach można znaleźć TUTAJ.
![]()









.jpg)










Filtry