Wracamy raz jeszcze do wydarzeń z tegorocznego korowodu. Aleja Złotych Ludzi zyskała wtedy nową plakietę wmurowaną w płytę chodnikową i wpis na pamiątkowej tablicy poświęcony Alfredowi Michlerowi. Złotoryjski historyk i społecznik mosiężną plakietę odsłonił osobiście, a towarzyszyła mu najbliższa rodzina. Za to sympatyczne wyróżnienie przekazał podziękowanie za pośrednictwem naszego portalu. Oto ono.
Znaczenie wyróżnienia, jakie mnie spotkało, przerosło moje możliwości mentalne. Jeżeli miałoby ono odzwierciedlać znaczenie działań moich i żony Marii, znaczyłoby to, że 60 lat, jakie ofiarowała nam Opatrzność i natura, nie zmarnowaliśmy. Serdecznie dziękuję władzom miejskim, PBKZ, członkom TMZZ oraz wszystkim innym, że to dostrzegli i tak wysoko, nawet ponad miarę ocenili.
Do Złotoryi przybyłem prawie dokładnie 60 lat temu. O mieście wiedziałem tylko tyle, że jest to najstarsze miasto w Polsce, ale że prawa miejskie były magdeburskie należało mówić raczej cicho. Złotoryjanie znają mnie przede wszystkim z moje aktywności na polu pedagogiczno-oświatowym, ale sam pilnie uczyłem się historii miasta i Ziemi Złotoryjskiej, chcąc włączyć poznane wartościowe wątki historyczne do tożsamości miasta. Nie po to, by tkwić w historii, ale by służyły przyszłości bez ksenofobii – stąd kontakty z Mimoniem, Westerburgiem i Buczaczem.
Takie nastawienie wyniosłem spod Góry św. Anny, gdzie się wszystko zaczęło, i takie wartości jak pracowitość i obowiązkowość określały moje działania pod Wilczą Górą. Ćwierć wieku temu ówczesne władze miejskie uznały, że niektóre z tych działań nie są właściwie i podziękowano mi za pracę. Zostałem stróżem nocnym – dostałem mundur i psa obronnego. Nie chcę nikogo epatować tym epizodem mojego życia – takie były czasy. Dziś w „tajbreku” swojego życia mogę zapewnić tych, którzy kontestują moje wyróżnienie, a także tych, którzy mi je przyznali, że postaram się do tego mostu do ludzi dołożyć swoje przęsło. Bo tego „tajbreka” rozgrywam nie przeciw komuś, lecz razem z kimś.
Jako honorowy obywatel nie powinienem o to prosić, ale to uczynię. Nikt niczego nie dokona sam; nie ulega wątpliwości, iż niektóre moje aktywności odbywały się kosztem rodziny. Ja z Opolszczyzny wyjechałem, ale ona ze mnie nie. Toteż czuję ogromna radość, że w dniu 2 sierpnia na Skwerze Siedmiu Mieszczan spotkaliśmy się prawie wszyscy – niestety już bez najważniejszej osoby, ale prawie ze wszystkimi prawnuczętami, które nawet uciszyły się w czasie uroczystości. Złotoryjanie znają moje córki: Magdalenę, która jest nauczycielką SP3, i Agnieszkę, która jest aktualnie dyrektorem generalnym Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego, a jej partner marszałkiem województwa opolskiego. A więc znów Opole przybyło do Złotoryi. Cała rodzina jest urzeczona tym, co zobaczyła i przeżyła w dniu 2 sierpnia w trakcie otwarcia Mistrzostw Europy w Płukaniu Złota. Dziękujemy z całego serca władzom i organizatorom.
Alfred Michler













Filtry