Sąd Okręgowy w Legnicy uznał winę Jakuba B. oskarżonego przez jaworską prokuraturę o nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Jednak nie chciał go za to karać i z wyroku Sądu Rejonowego w Złotoryi usunął zapis czasowo zakazujący oskarżonemu pracy w policji, a postępowanie warunkowo umorzył na okres 1 roku próby. Wyrok jest prawomocny.
Jakub B. miał postawione w akcie oskarżenia cztery zarzuty.
Pisaliśmy o nich m.in. TUTAJ.
W październiku ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Złotoryi uniewinnił Jakuba B. z dwóch ostatnich zarzutów (jeden z nich mówił, że policjant kilkadziesiąt razy samowolnie, bez wiedzy i zgody oficera dyżurnego, opuszczał radiowóz i przydzielony mu do patrolowania rejon, by spotkać się z kochanką. Nie wykonywał wówczas obowiązków służbowych, odłączał terminal służący do utrzymywania kontaktów z komendą policji. Kolejny zarzut dotyczył nieostrożnego posługiwania się bronią: w mieszkaniu kochanki ściągnął i odłożył na kanapę pas z pistoletem, a innym razem dał kobiecie do rąk służbowy pistolet), gdyż prokuraturze m.in. nie udało się wykazać, jaką konkretną szkodę poniósł interes publiczny.
Sprzęt do kontaktu z komendą psuł się, a pas i broń mogły być replikami z prywatnej kolekcji funkcjonariusza.
Nie dowiedziono także, że oskarżony dopuścił się pobicia. Ale sytuacje z bezprawnym utrwalaniem wizerunku trzech mężczyzn i przesyłaniem kochance sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione i wypełniające znamiona przestępstwa (dotyczy to zarzutów, do których link podaliśmy na początku artykułu).
Policjant został skazany na grzywnę (6 tysięcy złotych).
Złotoryjski sąd orzekł też o środku zapobiegawczym w postaci trzyletniego zakazu pracy w policji.
Sąd Okręgowy w Legnicy, rozpatrując apelację złożoną przez mecenasa Ernesta Ziemianowicza (obrońcę Jakuba B.), uchylił ten zakaz.
Dodatkowo postępowanie wobec policjanta warunkowo umorzył na okres jednego roku próby, przyjmując argumenty m.in. o wieloletnim dorobku zawodowym funkcjonariusza, w tym nagrodach za wzorową służbę.
Robienie zdjęć zatrzymanym mężczyznom i wysyłanie ich niczym trofeów kochance sędzia Dominik Bobrek określił jako niedojrzałe.
Uznał jednak, że karanie za tę niedojrzałość nie jest wskazane. Jakub B. musi tylko wpłacić nawiązkę w kwocie 5 tys. zł na jedną z fundacji.
W związku z ciążącymi na Jakubie B. zarzutami, pozostawał on od długiego czasu zawieszony w służbie.
Mec. Ernest Ziemianowicz zapowiada, że wygrana w sądzie „to nie jest ostatnie słowo w tej sprawie (…). Ciąg dalszy nastąpi, a nasz klient będzie konsekwentnie dochodził sprawiedliwości na kolejnych etapach, również przed innymi właściwymi instytucjami".
źródło: tulegnica.pl/fot. Piotr Kanikowski

















Filtry